Młody PTBUN

Przestrzeń dla młodych i najmłodszych neuronaukowców, członków i sympatyków PTBUN.


Młody PTBUN to studenci, młodzi badacze i popularyzatorzy wiedzy. Pomagają rozprzestrzeniać informacje o tym, co dzieje się w świecie neuronauki, tu i teraz.

Dzięki ścisłej współpracy z członkami PTBUN studenci i młodzi naukowcy mają możliwość zobaczyć, co oznacza „bycie naukowcem” i jak wygląda praca naukowa „od kuchni”. Młody PTBUN współtworzy takie projekty jak: program naukowy w telewizji studenckiej UJOT TV, wykłady prowadzone w ramach Neurotalks (razem ze studentami z Uniwersytetu Warszawskiego) oraz social media towarzystwa. Młodzi neuronaukowcy mają szansę podzielić się swoimi historiami o pierwszych przygodach na naukowej ścieżce, prowadzącej często do instytutów badawczych w innych krajach. Pierwsze wywiady można już przeczytać poniżej.

Młody PTBUN będzie zaangażowany w przygotowanie i przeprowadzenie 16. międzynarodowej konferencji PTBUN w Toruniu.

W imieniu Młodego PTBUNu zachęcamy wszystkie osoby zafascynowane tajemnicami układu nerwowego do kontaktu. Szczególnie zachęcamy do współpracy koła naukowe z różnych uczelni.


Obecnie w Młodym PTBUN silną grupę stanowią studenci z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zrzeszeni w Kole Naukowym Neuronus.

Koło Naukowe Neuronus zajmuje się propagowaniem neuronauki i nawiązywaniem współpracy z uczonymi z całej Polski. Młodzi pasjonaci dzielą swój czas pomiędzy studiowaniem a działalnością w kole tworząc podcast “NeuronuSound” (który można posłuchać na Spotify), przygotowując konferencje naukowe, biorąc udział w ogólnopolskich wydarzeniach takich jak Noc Biologów, Tydzień Mózgu czy BrainBee. Warsztaty, wywiady, panele tematyczne oraz wykłady otwarte i projekty naukowe, w których biorą udział studenci z różnych wydziałów oraz uczelni, to tylko wycinek z tego co dzieje się w tętniącym życiem Krakowie. Dzięki globalizacji jesteśmy niepowstrzymani, a to wszystko po to aby dzielić się pasją do nauki.

Wywiady i spotkania z neuronaukowcami:

Wywiady i spotkaniaInne
Wywiad z Maciejem KaniąNeuronus 2022 – relacja
Wykład prof. Richarda Frąckowiaka
Wywiad z Magdaleną Chrószcz

Wywiad z Maciejem Kanią

Kolejny wywiad z serii #pozagranicami! Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o programie praktyki Erasmus+ i wymianie bilateralnej zachęcamy do zapoznania się z naszą rozmową z Maciejem Kanią. Serdecznie zapraszamy.

#pozagranicami: Maciej Kania – Klosterneuburg – Austria – Montreal – Kanada

Z Maćkiem – studentem 3 roku neurobiologii na Uniwersytecie Jagiellońskim, spotkałam się, aby wysłuchać o jego fascynujących przygodach za granicą i pasji do nauki.

JK: Cześć, bardzo się cieszę, że udało nam się spotkać.

MK: Cześć, miło mi Cię poznać. Super wreszcie zobaczyć kogoś ze studiów na żywo a nie na ekranie komputera (śmiech).

JK: Tak, zdecydowanie (śmiech). Może zacznijmy od początku. Dokąd pojechałeś najpierw i jak w ogóle do tego doszło?

MK: Najpierw pojechałem na wymianę bilateralną. To był Uniwersytet Montrealski w Kanadzie w Quebecu. Semestr studiów z Neuroscience. Rekrutacja wyglądała tak, że na maila przyszło ogłoszenie konkursowe i po prostu na nie odpowiedziałem (śmiech).

Jak zawsze – nie obyło się bez problemów. Była to rekrutacja dodatkowa, w wakacje, między moim 1 a 2 rokiem. Wszystko z powodu pandemii. W tamtym czasie oficjalnie ukończyłem pierwszy rok i dostałem wpis na drugi a jak się później okazało, studenci drugiego roku nie mogli brać udziału w tej wymianie. Nie miałem o tym pojęcia. Zaaplikowałem. Dostałem się, przeszedłem cały proces rekrutacji, aż w końcu poszedłem do biura odebrać dokumenty i osoba w gabinecie spytała mnie: A na którym jest Pan teraz roku? Odpowiedziałem: Na drugim. Ostatecznie usłyszałem: A to nie może Pan jechać (śmiech).

Także, przeszedłem całą procedurę aż do momentu, w którym dostałem nominację na wyjazd i się okazało że nie mogę pojechać. Z powodu COVID znów wszystko zamknęli więc nie było wymiany. Czysto teoretycznie mogłem już mieć miejsce w tej wymianie ale musiałem donieść kilka dokumentów aby rekrutować znowu na trzeci rok:  wyliczoną średnią, dodatkowe aktywności itp. Mogę chyba uważać się za szczęściarza – na francuski nie ma tylu chętnych. Za to ja go uwielbiam! Mam potwierdzony poziom C1+.

JK: A jak wyglądał program studiów w Kanadzie?

MK: Na początku, jeszcze przed wyjazdem, musiałem ułożyć plan studiów w porozumieniu z kierownikiem studiów w Kanadzie i Polsce. Wybrałem sobie przedmioty lecz problem jaki napotkałem był taki, że sylabusy nie były dostępne. Nie jest to tak jak u nas. Są one tam udostępniane na początku zajęć. Koniec końców dopiero po rozpoczęciu semestru okazało się na co dokładnie się zapisałem. To było problematyczne. Musiałem wybrać między 4 a 5 zajęciami. Każde zajęcia były za 6 ECTS. Wykłady były 3h. Zwykle po godzinie były przerwy 10 min lub jedna dłuższa w połowie. Podobała mi się organizacja zajęć, ponieważ były one albo od 9-12 albo od 13-16 – dużo łatwiej zorganizować sobie dzięki temu czas. Nie jest to tak porozrzucane jak u nas. Egzaminy były ustalone już od samego początku, na pierwszych zajęciach prowadzący podawali termin oraz miejsce i formę – to również ułatwiało planowanie całego semestru.

JK: Czy pomimo warunków na świecie miałeś jakieś ćwiczenia stacjonarnie?

MK: Tak. Wszystkie wykłady były stacjonarnie, a oprócz nich miałem jedne ćwiczenia – to była pracownia komputerowa. Były naprawdę ciekawe, związane z tym, czym się zajmuję. Polegały na symulacji dwóch neuronów w programie MatLAB. Mogłem dopasowywać i zmieniać różne parametry tak, aby obserwować zmiany w ich odpowiedzi i interakcji.

Zajęcia nie były prowadzone przez jedną osobę przez cały semestr. Na wykłady przychodziły różni badacze, zależnie od tego czym się zajmowali na co dzień. Przykładowo: mieliśmy zajęcia z metod wykorzystywanych w neuronace i było tam dużo informacji o wykorzystywaniu człekokształtnych w badaniach. Opowiadali nam o tym naukowcy z laboratorium w Quebecu, którzy zajmowali się badaniem motoryki właśnie na tych zwierzętach toteż informacje jakie otrzymywaliśmy były “z pierwszej ręki”, że tak to ujmę. Opowiadali od środka jak się pracuje z takim zwierzęciem, jak to wygląda, jak otrzymuje się pozwolenia na pracę z człekokształtnymi itd. Co więcej, bardzo podobało mi się, że prowadzący byli otwarci i zapraszali studentów do tego, aby przychodzili do laboratoriów, w których pracowali, aby zobaczyli w jaki sposób i czym dokładnie się zajmują. Po zajęciach można się było do nich zgłosić. Tym bardziej dla osób tam studiujących było to korzystne, ponieważ później można było aplikować na praktyki i miało się dokładny pogląd, gdzie dzieją się “naukowe rzeczy”, w które dana osoba chciałaby się zaangażować. Wydaje mi się, że w Polsce tego brakuje. Studenci są skazywani na wybieranie praktyk czy nawet promotorów, często, “w ciemno”.

JK: Czy doświadczyłeś bariery językowej?

MK: Językowo było zabawnie. Oficjalnie Uniwersytet jest francuskojęzyczny. W praktyce wyglądało to różnie. Większość wykładów była po francusku – mniej lub bardziej wyraźne z powodu akcentu w Quebecu. Część była po angielsku, ponieważ tak było wygodniej niektórym prowadzącym, nie posługującym się na co dzień francuskim. Jak wspomniałem, akcent w Quebecu jest bardzo specyficzny i czasami ciężki do zrozumienia, przez co sporo się namęczyłem, żeby nadążać za zajęciami. Ale ostatecznie dałem radę (śmiech).

JK: Oprócz wymiany bilateralnej wyjechałeś na praktyki do Austrii. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat?

MK: Tak. Pod koniec mojej przygody w Kanadzie, zaaplikowałem w ramach Erasmus+ na praktyki w Austrii w ISTA (Institute of Science and Technology Austria). Laboratorium, do którego dołączyłem, zajmowało się dynamiką neuronów, modelowaniem ich zachowania przy pomocy narzędzi programistycznych, tego jak działają sieci neuronowe i neuroplastycznością. Na moją prośbę odpowiedzieli pozytywnie więc spakowałem się, kupiłem bilet i pojechałem.

Pierwszy tydzień był odrobinę dziwny – nowe miejsce, nowi ludzie. Każdy był zabiegany. Staż rozpoczął się od czytania artykułów i książek. Następnie otrzymałem kilka zadań od doktorantów. Razem z moim supervisorem zaplanowaliśmy projekt, który zawarłem w mojej pracy licencjackiej. Praca nad projektem była intensywna. Zwykle spędzałem dzień na czytaniu, programowaniu i symulowaniu neuronów. Chciałem skończyć wszystko zanim wyjadę. Atmosfera była fajna, otwarta i przyjazna. W tym czasie było wiele restrykcji związanych z Covidem – w labie było niewiele osób, należało wszędzie nosić maski i wykonywać test PCR dwa razy w tygodniu. Jeśli chodzi o sam pracę – podobała mi się ilość wiedzy, jaką udało mi się przyswoić, oraz poczucie, że mogłem zapytać o wszystko, że nie jestem pozostawiony sam sobie, że ktoś mi pomoże rozwiązać pojawiające się problemy.

JK: Czy mógłbyś opowiedzieć mi trochę więcej szczegółów?

MK: Pewnie! (śmiech). Może zacznę od tego, że byłem częścią grupy badawczej prof. Tima Vogelsa, która zajmowała się Computational Neuroscience and Neurotheory. Ja badałem głównie plastyczność synaptyczną połączeń hamujących (inhibitory synaptic plasticity) w sieci neuronów. Najbardziej obszerną częścią mojej pracy było studiowanie tematu (śmiech). Czytałem wszystko, co mogłem o modelowaniu sieci neuronów i regułach plastyczności, zwłaszcza STDP.

W pierwszej części mojej pracy starałem się zreprodukować model i wyniki pracy prof. Vogelsa, prof. Sprekelera i innych badaczy. Zasymulowałem jedną komórkę, która otrzymywała pewne bodźce z plastycznymi połączeniami hamującymi dochodzącymi do tego neuronu. Następnie zasymulowałem sieć 10k takich neuronów. Jeszcze później próbowałem pozmieniać pewne czynniki np. przeniosłem regułę na połączenia innego typu. Sprawdzałem co się dzieje, jaka jest aktywność neuronów i jak zmienia się częstotliwość generowania potencjałów czynnościowych w takiej sieci. Na końcu implementowałem wzorce pamięciowe (podobne do tzw. engramów).

Samo modelowanie i symulowanie polegało na napisaniu kodu i równań matematycznych opisujących stan neuronu, to jak będą wyglądały połączenia i w jaki sposób będzie zmieniała się ich siła.

JK: Brzmi to naprawdę imponująco! Musiałeś włożyć w to wiele serca i wysiłku.

MK: Tak, ale jest to coś co mnie niezwykle pasjonuje, więc ilość pracy nie doskwierała mi za bardzo. Mogę chyba powiedzieć, że była to przyjemność (śmiech).

JK: Zdecydowanie tak (śmiech). Dziękuję Ci bardzo za wywiad i powodzenia w dalszej pracy badawczej!

MK: Dziękuję.

Wywiad z Maciejem Kanią przeprowadziła Julia Kołodziejak.


Neuronus 2022 – relacja

W dniach 15-17.10.2022r. w Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego odbyła się dwunasta Konferencja Neuronus – Neuroscience Forum. Jest to największa międzynarodowa konferencja neuronaukowa odbywająca się w Polsce, organizowana co dwa lata przez studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. 🧠🧪

Za sprawą redakcji UJOTTV, przygotowany został krótki reportaż z tego niezwykłego wydarzenia, które możesz zobaczyć tutaj.


Wykład prof. Richarda Frąckowiaka

W dniu 19.10.2022 r. gościliśmy na Uniwersytecie Jagiellońskim w studio UJOT TV prof. Richarda Frąckowiaka, który poprowadził wykład pt. “The future of Human Brain Science”. Spotkanie było zorganizowane przez członków sekcji studenckiej PTBUN z Koła Neuronaukowców Neuronus Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wystąpienie profesora było rozmową moderowaną, wraz z dyskusją z udziałem publiczności na żywo i online. Uczestnicy mogli osobiście zapytać gościa o zagadnienia związane z szeroko pojętą neuronauką, jego karierę, czy dorobek naukowy. Transmisja wydarzenia online odbyła się na żywo na stronie Młody PTBUN na Facebooku i została zapisana na kanale YouTube. Nagranie można obejrzeć tutaj.

O prelegencie:

Prof. Richard Frąckowiak jest brytyjskim lekarzem, naukowcem, neurologiem i neurobiologiem polskiego pochodzenia. Jest pionierem obrazowych badań ludzkiego mózgu. Pełnił funkcję profesora neurologii poznawczej w University College London, gdzie założył Wellcome Department of Imaging Neuroscience. Kierował platformą informatyki medycznej „The Human Brain Project”. Jest jednym z autorów wysoko cytowanej przez neuronaukowców pracy, o zmianach strukturalnych zachodzących w formacjach hipokampów u kierowców taksówek. Jest profesorem honorowym Ecole Normale Superieure w Paryżu, członkiem Polskiej Akademii Nauk i American Neurological Association. Jego prace są wysoko cytowane (H-index Google 209) i jest laureatem wielu nagród.


Wywiad z Magdaleną Chrószcz:

Jeśli kiedykolwiek myślałeś o wyjeździe za granicę lecz nie byłeś pewien czy to dobry pomysł – koniecznie powinieneś przeczytać wywiad z Magdaleną Chrószcz, studentką 5 roku neurobiologii Uniwersytetu Jagiellońskiego! Po odbyciu stażu naukowego w Niemczech postanowiła podzielić się z innymi swoimi wrażeniami i pokazać, że warto przekraczać granice. Serdecznie zapraszamy na wywiad.

#pozagranicami: Magdalena Chrószcz – Mannheim – Niemcy

Siedziałyśmy naprzeciwko siebie w niewielkiej kawiarni. W tle grała muzyka i słychać było stłumiony syk ekspresu do kawy. W środku było dużo osób. Wszyscy uciekli przed styczniowym mrozem. Z tematem naszej rozmowy współgrała atmosfera tego miejsca. Otaczali nas sami obcokrajowcy, którzy pochyleni nad kawą, laptopem i zeszytami rozmawiali w różnych językach. Spotkałyśmy się aby porozmawiać o wyjeździe Magdy na staż naukowy, który odbyła w 2021r.

JK: Bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na to spotkanie. Myślę, że wiele osób chciałoby dowiedzieć się więcej o twoim wyjeździe. Na początek, czy mogłabyś powiedzieć kilka słów o miejscu, do którego pojechałaś?

MC: Oczywiście. We wrześniu 2021 roku pojechałam do Niemiec, do Mannheim na staż naukowy. Dokładnie – do Instytutu Psychofarmakologii Central Institute off Mental Health w Mannheim.

JK: Jak tam trafiłaś?

MC: Podczas ostatniej konferencji Neuronus, miałam okazję spotkać dr Hansson. Bardzo spodobało mi się jej wystąpienie i chciałam dowiedzieć się więcej o badaniach jakie prowadzi. Od jakiegoś czasu myślałam nad wyjazdem a idea aby połączyć podróż z rozwojem naukowym była dla mnie spełnieniem marzeń. Zdecydowałam się napisać do dr Hansson z pytaniem, czy taki wyjazd na staż naukowy jest możliwy. Oczywiście było wiele niewiadomych – pandemia nie ułatwiała tego typu przedsięwzięć. Ostatecznie otrzymałam pozytywną odpowiedź i mogłam pracować nad tym aby dopełnić wszystkie formalności i zorganizować wyjazd. Pomógł mi mój promotor. Tak naprawdę to on zasugerował mi, że Instytut w Mannheim byłby świetnym miejscem na staż.

JK: Na którym roku studiów wtedy byłaś?

MC: Byłam na czwartym roku czyli na pierwszym roku magisterki. Przez sytuację na świecie wszystko było niepewne i mimo, że skontaktowałam się z dr Hansson w grudniu to do samego końca nie wiedziałam, czy mój wyjazd się powiedzie. Dr nie mogła dać mi wiążącej odpowiedzi ponieważ dopiero na wiosnę pojawiła się informacja o tym czy studenci będą mogli pracować w instytucie. To było całkiem zabawne, bo rekrutując na Erasmus nadal nie miałam pewności czy pojadę. Ostatecznie wyjechałam we wrześniu i byłam w Niemczech do grudnia 2021r.

JK: Jak wyglądała sytuacja ze znalezieniem mieszkania i utrzymaniem się na miejscu?

MC: Dzięki stypendium Erasmus, które wynosiło ok 550 euro tak bardzo nie odczułam  różnicy między Polską a Niemcami, jednak to nie jest kwota wystarczająca aby się za nią utrzymać. Pokój, który wynajmowałam znalazłam na własną rękę. Oczywiście, pewnie można było znaleźć coś tańszego ale gdy nie jest się na miejscu szukanie mieszkania nie jest takie łatwe (śmiech). Wydaje mi się, że istnieją instytucje, które pomagają w akomodacji ale ja z nich nie korzystałam. Co ciekawe, już będąc tam na miejscu okazało się, że potrzebuję zaświadczenia o szczepieniu przeciw odrze. W Niemczech w instytucjach związanych ze zdrowiem (a Instytut w którym odbywałam staż był połączony ze szpitalem psychiatrycznym) wymagają takiego dokumentu. To spowodowało, że musiałam dzwonić do swojego lekarza w Polsce z pytaniem czy gdzieś w archiwach jest taki certyfikat i czy mógłby wysłać mi skan (śmiech). Było z tym trochę zabawy ale ostatecznie wszystko się udało i mogłam rozpocząć pracę.

JK: Na czym dokładnie polegała twoja praca?

MC: Instytut zajmuje się głównie uzależnieniami, a uczeni pracują na modelach mysich i szczurzych. Tematem mojego stażu były zachowania nawykowe i ich związek z uzależnieniem od alkoholu. Ten temat bardzo mi się podobał – niesamowicie ciekawy a badania świetnie zaprojektowane. Miałam szczęście ponieważ trafiłam na początek więc miałam czas aby się zorientować i powoli dołączyć do zespołu. Nie było jeszcze dużej ilości wyników więc wszystko było względnie łatwe do ułożenia sobie w głowie. Głównie zajmowałam się przeprowadzaniem testów behawioralnych i operacji stereotaktycznych ale oczywiście robiłam też inne rzeczy, bardziej biurowe jak wypełnianie dokumentacji, uzupełnianie wyników, przygotowywanie papierów do następnych doświadczeń… Najciekawszy moment był wtedy kiedy wraz z innymi studentami przeprowadzaliśmy operacje. Wprowadzaliśmy wirusy z sekwencją kodującą hamujacy receptor DREADD do grzbietowo-przyśrodkowego prążkowia czyli struktury, której aktywność i rolę w zachowaniach nawykowych i uzależnieniu chcieliśmy sprawdzić. Robiliśmy to w niewielkim pomieszczeniu bez okien gdzie czasem siedzieliśmy nawet po kilka godzin. Po wyjściu na zewnątrz wszyscy przeżywaliśmy mały szok – rzeczywistość, to tak można?! (śmiech). Ale czego się nie robi dla nauki…

JK: Czy każdy dzień był do siebie podobny czy jednak czas na stażu był przygodą od początku do końca?

MC: (śmiech) Raczej to drugie. Nie było czegoś takiego jak typowy dzień. Wszystko zależało od tego na jakim etapie badań byliśmy i co “było do zrobienia”. Jednak gdybym miała wypośrodkować, to zazwyczaj przychodziłam do laboratorium na 9 lub 10. Rano zajmowałam się dokumentami a później wykonywaliśmy eksperymenty. Na koniec wprowadzaliśmy wyniki. Brzmi żmudnie i nudno ale gdy jest się na miejscu, nie czuć rutyny ani upływu czasu. Było naprawdę ciekawie. Dodatkowo atmosfera w labie była wspaniała. Pracowałam głównie z doktorantami i innymi studentami więc szybko się dogadaliśmy.

JK: Jak to wyglądało od strony towarzyskiej – czy pomimo ogromnej ilości pracy miałaś trochę wolnego czasu na zabawę?

MC: Tak, to prawda że dużo pracowaliśmy, jednak to pociągało za sobą też dużo większą potrzebę rozrywki (śmiech). Poznałam wiele wspaniałych osób i świetnie się razem bawiliśmy w czasie wolnym od pracy. Nawet udało mi się zwiedzić kilka miejsc. Mannheim jest świetnie skomunikowany z innymi częściami kraju, niemal wszędzie da się dojechać pociągiem. Byłam w Heidebergu, gdzie miałam ogromny zaszczyt uczestniczyć w wykładzie Fransa de Waala, którego książki pochłaniałam na długo przed moim wyjazdem. Uniwersytet w Heidebergu jest prężnie działającym ośrodkiem naukowym więc niezależnie od pory roku, zawsze coś się tam dzieje. Ogromna różnorodność wydarzeń dla osoby zafascynowanej nauką. Byłam też w Strasburgu. Naprawdę możliwości jest wiele.

JK: Czy poleciłabyś taki wyjazd innym studentom?

MC: Oczywiście! Pomijając rozwój naukowy jaki daje staż, pobyt z dala od znajomego świata sprawił, że czuję się dużo pewniej i lepiej znam samą siebie. Moim zdaniem, to niezwykła przygoda, warta poświęcenia.

JK: Bardzo ci dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Mam nadzieję, że niedługo spotkamy się na korytarzu uczelni.

MC: Do zobaczenia!

Wywiad z Magdaleną Chrószcz przeprowadziła Julia Kołodziejak.


Współpraca Młodego PTBUN z Towarzystwem koordynowana jest przez członków zwyczajnych PTBUN, w ramach działania dedykowanej „komisji tematycznej”. Obecnie „Młodym PTBUNem” opiekują się dr hab. Anna Błasiak oraz dr hab. Ewelina Knapska.


Aktualny skład Młodego PTBUN:

Zarząd:
Agata Machaczka – prezes
Gabriela Stopka – sekretarz

Telewizja studencka:
Karolina Nowalińska
Emilia Goszczyńska
Aurelia Pogoda
Gabriela Czerniak
Artur Iwo Ryś 

PR:
Gabriela Stopka
Gabriela Czerniak

Social Media:
Julia Garstka
Aurelia Pogoda
Julia Kołodziejak

Strona internetowa + YT:
Dawid Kozłowski
Artur Iwo Ryś 

Tłumaczenie na język angielski:
Natasha Adamus

Wywiady:
Julia Kołodziejak


Regulamin komisji Młody PTBUN.